Czwarty dzień. Bez skutków...
Od wczorajszego dnia nie wiele się zmieniło, właśnie za chwilę idę powęszyć coś koło szkoły. Jeśli chodzi o to co u mnie, to w porządku, nadal się jakoś trzymam. Cholera...gdybym tylko miał drugi numer telefonu komórkowego Magdy..., mam tylko prywatny, jednak będąc pod szkołą pewnie wyszła z biura (duża firma, wręcz korporacja) zapalić...i tam zniknęła. Służbowy numer...hm...skąd go wziąć? Pewnie firma będzie go miała, ale Oni musieli już tam dzwonić, połowa miasta wie o zaginięciu...Ale druga połowa? Warto chyba zastanowić się nad rozgłosem całej tej sytuacji. W tym celu chyba wydrukuję tzw. materiały, które po przywieszam na słupy, które są specjalnie do tego przystosowane, również poproszę urząd miasta o pomoc, mam nadzieję, że coś uda mi się zrobić. Na dzisiaj pozostało jednak jeszcze trochę pracy i mam nadzieję, że uda mi się wyrobić. Niemniej jednak dziękuję za przeczytanie kolejnej mojej notki bloga. Oby jednak to zniknięcie Magdy nie miało nic wspólnego z jej układami w firmie...
